CultureUp – blog podróżniczy

Jak się dostać na Maltę? Jak się po niej poruszać?

Na Maltę chcieliśmy się wybrać już dwa lata temu. Niestety wtedy zagapiliśmy się z biletami i z naszych planów nic nie wyszło. Jednak, jak mówi stare przysłowie – co się odwlecze to nie uciecze. Tym razem pilnowałem biletów już od marca, aby wreszcie w kwietniu zarezerwować bilety na połowę lipca na trasie Warszawa – Malta. W ten sposób nasze niespełnione marzenie zaczynało się spełniać. Oczywiście pozostało jeszcze wiele spraw do załatwienia, ale wiedziałem już, że na Maltę się wybierzemy. No i tak też się stało, bo piszę tego posta z apartamentu nad zatoką w Marsalforn na Gozo. Nasz dziesięciodniowy pobyt na Malcie postanowiliśmy rozbić na dwie równe części. Najpierw przez pięć dni odpoczywamy na Gozo i poznajemy tutejszą kulturę. Następnie kolejne pięć dni spędzamy już na właściwej Malcie, gdzie odwiedzimy Valettę (stolica) oraz masę innych atrakcji, ale o tym później. Jako naszą bazę wypadową na Gozo wybraliśmy Marsalforn. Po pierwsze to jedno z większych miasteczek położonych nad samym morzem na Gozo (są tu nawet 3 sklepy spożywcze). Po drugie mamy tu niesamowity widok! No i wreszcie po trzecie, jest stąd stosunkowo blisko do większości atrakcji, które chcieliśmy odwiedzić.

Marsalforn widok

Widok z naszego apartamentu w Marsalforn

Na Malcie postanowiliśmy się zatrzymać w hotelu Paradise Bay Resort Hotel****, który znajduje się w Cirkewwa, w gminie Mellieha, która znajduje się w północno-zachodniej części wyspy. Hotel znajduje się w prawdzie dość daleko od wschodniego wybrzeża, jednak jest rzut beretem od portu, w którym wysiada się po powrocie z Gozo. Dzięki temu zaoszczędzimy sporo czasu podczas zmiany naszej bazy wypadowej, a na tym nam bardzo zależało. W dodatku hotel ma swoją plażę przy Paradise Bay, a jest to jedyna hotelowa plaża na Malcie, która została odznaczona błękitną flagą.

widok cirkewwa

Widok z naszego pokoju w Paradise Bay Resort Hotel

Wylot z Lotniska Chopina w Warszawie mamy zaplanowany na godzinę 5:00. Nie jest zapewne tajemnicą, że lecimy z Wizzairem, jedynymi liniami lotniczymi, które łączą stolicę Polski z Maltą (ceny od 228 zł w dwie strony). Wyruszamy z domu w środku nocy. W domu musimy zostawić naszą ukochaną kocicę – Kitarę, którą będzie się zajmować moja mama. To pierwszy nasz wyjazd odkąd ją mamy, ale mieliśmy świadomość, że przy naszym trybie życia będzie się do zdarzało od czasu do czasu. W Wizzair w ostatniej chwili, chyba wczoraj dokupiłem bagaż rejestrowany, bo uświadomiłem sobie, że to będzie dla nas najlepsze rozwiązanie. Chcemy zabrać statyw, płetwy i całą masę innych rzeczy, które nie zmieściłyby się do bagażu podręcznego. Zosia, gdy tylko dowiedziała się, że w Wizzair bagaż rejestrowany może ważyć do 32 kg (138 zł w jedną stronę), wyzbyła się wszelkich ograniczeń i wypchała naszą walizkę do granic możliwości. Dobra wychodzimy z domu po 1 w nocy. Nasz autobus odjeżdża o 1:24, a ja chcę na spokojnie dotachać do niego walizkę. Autobus nie zawiezie nas na lotnisko, a na Dworzec Centralny. Zawiezie, albo nie. Tym razem postanowił nie przyjechać i zostawić nas na pastwę losu. Na szczęście niezawodny okazał się Uber i nasz kierowca Piotr, który pojawił się po kilku minutach i zawiózł nas na Dworzec w niespełna 10 minut. Koszt? Niecałe 12zł. Tylko, po co tachałem tę nieszczęsną walizkę na przystanek? Na dworcu w kawiarni, w której na co dzień pracuję zatrzymujemy się na kawę i kupujemy sobie kanapki na drogę. Całe szczęście, że kawiarnia jest całodobowa, zawsze można do niej wpaść!

uber malta

Nasz przejazd Uberem na Dworzec Centralny

Autobus, który odjeżdża z Dworca Centralnego na Lotnisko Chopina (jedyny transport publiczny na lotnisko w nocy) to N32. Jeździ co 30 minut, a nasz odjeżdża z dworca o 2:16. Zakładałem, że na lotnisko możemy jechać nawet 30 minut, ale nie wziąłem pod uwagę, że wszystkie przystanki w nocy są na żądanie, więc autobus się zwykle na nich nie zatrzymuje i na lotnisku jesteśmy po niecałych 20 minutach drogi. Oznacza to, że mamy masę czasu. Ale to dobrze, zważymy sobie najpierw bagaże i sprawdzimy, czy mieszczą się do koszyczków sprawdzających ich wielkość. No, powiedziałbym, że ledwo, ale nasze podręczne to plecaki, a do nich się nigdy nie przyczepiają. Chwała im za to! Mam dla Was tip – jeśli nie chcecie na Lotnisku Chopina przepłacać za napoje. Po przejściu przez kontrolę bezpieczeństwa przechodzicie przez sklep Duty Free, tak aby stanąć bezpośrednio przed gate’ami. Teraz idziecie cały czas w prawo, aż zobaczycie taki mały kantor na rogu. Skręcacie za nim w prawo i są automaty, w których wszystkie napoje półlitrowe są po 5 zł.

kanapka piwo malta

Idealne śniadanie – kanapka i heineken w samolocie

Startujemy punktualnie o 5:00. Pilot informuje nas, że planowany czas dotarcia to 7:40. Prawie pół godziny przed czasem – nieźle. Temperatura na lotnisku Luqa na Malcie wynosi 25 stopni, a jest 5 rano! Lecimy z polską załogą, więc catering przebiega dość szybko i bezproblemowo. My pozwalamy sobie na dwa małe heinekeny. Będą idealne do kanapek, które kupiliśmy sobie na dworcu.

malta z lotu ptaka

A tak wygląda Malta z samolotu tuż przed lądowaniem

Na lotnisku na Malcie czeka na nas kierowca, z małym shuttle busem, który wykupiłem za pośrednictwem strony TravelRepublic, jeszcze w Polsce (ok. 25 zł w jedną stronę). Mają świetne ceny! Jedziemy do portu w Cirkewwa lekko rozpadającym się fordem transitem, oprócz nas jedzie jeszcze czteroosobowa grupa. Autobus jest przystosowany na 12 osób, więc jest sporo miejsca. I klimatyzacja nawet jakoś działa. Najpierw po drodze wysiadają nasi współtowarzysze, którzy wykupili hotel jeszcze na Malcie (Il Palazzin). My jedziemy dalej, aby wreszcie wysiąść w porcie. I pomimo, że mamy stąd kilka minut drogi do naszego hotelu to wsiadamy na prom, który zabierze nas na Gozo. W hotelu w Cirkewwa będziemy spać dopiero za pięć dni!

gozo chanel ferry

Prom, który obsługuje połączenie Malta – Gozo

Rejs trwa mniej niż pół godziny. Po drodze smarujemy się olejkami do opalania, bo grzeje niemiłosiernie. Na Gozo w terminalu promowym czeka na nas miła Pani, która okazuje się naszym kierowcą w dalszej drodze. Za prom nie płacimy, bo płaci się za niego w drodze powrotnej. My oczywiście, jak to my tę opłatę obejdziemy, ale o tym później. Nasz kierowca zawozi nas do miejsca naszego pobytu, czyli do Marsalforn. Po drodze przejeżdżamy przez Victorię – stolicę Gozo, gdzie wrócimy za kilka dni. Do Marsalforn docieramy dość wcześnie. Piszę więc smsa do naszego hosta – Victora, a ten odpisuje mi, że za jakąś godzinę apartament będzie gotowy. Siadamy więc na ławce nad samą zatoką i napawamy się widokiem. Ja idę się rozejrzeć po okolicy. Mija nieco ponad pół godziny i dostaje info od Victora, że wszystko jest już gotowe.

marsalforn

Marsalforn

W Gozo spędzamy cudowny czas. W międzyczasie odwiedzamy, jego stolicę, czyli Victorię, piękną plażę Ramla oraz Azzure Window. O tym opowiem Wam w oddzielnym poście. Niestety czas mija nam bardzo szybko i piątego dnia nadchodzi czas, aby przenieść się do Cirkewwa na Malcie. Ładujemy więc wszystko do plecaków no i te nieszczęsne 32 kilogramy do walizki i idziemy na autobus. Tym razem jedziemy autobusem publicznym. Przejazd, takim autobusem, jeśli wykupimy Tallinja Card 12 Single Journeys za 15 EUR, a więc jak łatwo policzyć pojedynczy przejazd kosztuje niewiele ponad 1 EUR. Nie tak źle, zwłaszcza, że kilka razy nie działały maszyny w autobusach, więc w sumie jechaliśmy około 16 razy na takiej karcie. Z Marsalforn podobnie, jak z Victorii jedzie bezpośredni autobus do portu na Gozo w Mgarr, a więc dojazd jest dziecinnie prosty. W Mgarr znajdujemy prywatnego przewoźnika, który ofruje transport motorówką z Gozo na Comino, a następnie dalej z Comino na Maltę do Cirkewwy.

comino gozo malta blue lagoon

Dwie rywalizujące ze sobą firmy w transporcie na Comino

Na Comino zostawiliśmy swój bagaż pod okiem chłopaków wynajmujących leżaki. Spędziliśmy tam kilka godzin. Popłynęliśmy nawet wpław na Cominotto, mniejszą siostrę Comino. Blue Lagoon posiada chyba najpiękniejszą wodę w Europie, na pewno z tych które ja widziałem. Kiedy planujecie powrót z Comino na Gozo lub, tak jak my, dalszą podróż do Cirkewwy na Malcie po prostu idziecie do przystani i wsiadacie w najbliższą łódź firmy, w której wykupiliście bilet. Nie zawsze załapiecie się niestety za pierwszym razem. Nam się nie udało, ale firma postawiła dla nas kolejną łódź, nieco mniejszą i szybszą.

paradise bay hotel comino ferry

Przystań dla motorówek z Comino, a w tle nasz hotel

Na Malcie spędzamy kolejne 5 dni. W tym czasie zwiedzamy między innymi Valettę (stolica) oraz Rabat (dawna stolica). Czas leci strasznie szybko i w końcu nadchodzi dzień powrotu. Tym razem również zarezerwowaliśmy transfer przez TravelRepublic z hotelu na lotnisko w Luqa. Przyjechał po nas kierowca jaguarem i tym razem okazało się, że za te same 25 zł otrzymaliśmy prywatny transfer! Na lotnisku znajduje się kilka lokali gastronomicznych i sklepów. Możemy tam między innymi zjeść coś w Hard Rock Cafe lub napić się kawy w Costa Coffee.

wizzair luqa malta airport

No i czas lecieć… Może jeszcze kiedyś tu wrócimy

  • http://lubiepodroze.eu/ Paweł LubiePodroze.eu

    Przypomniała nam się od razu nasza wycieczka na Maltę :-)

    • http://cultureup.pl Jakub Gomułka | CultureUp.pl

      No pamiętam, jak Ci zazdrościłem wtedy! :)

  • http://www.krakow-zwiedzanie.pl/ krakow-zwiedzanie

    Piękne widoki! Muszę się tam wreszcie wybrać :)

    • http://cultureup.pl Jakub Gomułka | CultureUp.pl

      Warto! Zawłaszcza, że ceny lotów kuszą, a jest bajecznie! Szczególnie na Comino!

  • chrisik

    To nie był hotel z żadne stajni IHG i Accor?

    • http://cultureup.pl Jakub Gomułka | CultureUp.pl

      Niestety na Malcie z sieciówek znajdziesz tylko dwa cholernie drogie Radissony, które są trochę „in the middle of nowhere” oraz Hiltona.