CultureUp – blog podróżniczy

Moja wyprawa na Szyndzielnię

W tym roku w wakacje postanowiłem też odwiedzić kilka miejsc w Polsce. W końcu „to, co nasze jest, najlepsze jest, bo nasze jest”. Byłem między innymi w Krakowie, Wrocławiu oraz Bielsku-Białej. To właśnie podczas tego ostatniego pobytu w Beskidzie Śląskim postanowiliśmy się wybrać na Szyndzielnię. Pierwotnie planowaliśmy też dalszą drogą, aż na Klimczok, jednak okazało się, że pogoda nie była dla nas zbyt łaskawa i poprzestaliśmy na pieszej wycieczce z naszego hotelu do dolnej stacji kolejki linowej u stóp Szyndzielni, a następnie wjazdu na jej szczyt.

ja szyndzielnia

Na razie jeszcze mnie widać, ale zaraz zniknę we mgle

Taką wyprawę poleciła mi moja koleżanka Gosia, która jest świeżo upieczoną przewodniczką po Beskidach. Gratsy! Ona o tych okolicach wie wszystko, ale pogody niestety jeszcze nie przewiduje. Jednak takie okoliczności przyrody mają swoje korzyści. Klimat jest niepowtarzalny, no i to uczucie, gdy wjeżdżasz na szczyt w wagoniku tylko we dwoje, a dookoła nic nie widać.

szyndzielnia klimczok

Na Klimczok tym razem nie poszliśmy, bo i tak nic byśmy nie zobaczyli

Dolna stacja kolejki jadącej na Szyndzielnie znajduje się około 7 kilometrów od centrum Bielska-Białej. Jednak nasz hotel – ibis styles (dawnej Hotel Magura) jest położony znacznie bliżej i mieliśmy do przejścia jedynie około 4 kilometrów. My za bilety zapłaciliśmy po 15 złotych od osoby (bilety studenckie) za przejazd w dwie strony. Jednak dla dorosłych takie bilety kosztują 22 złote. Zaletą jest to, że nikt raczej nie pilnuje, aby wagoniki były całkiem wypełnione, więc nam udało się w jedną stronę jechać tylko we dwoje. W drugą stronę wpakowali nam się jacyś ludzie z mokrym psem. Pewnie im się bardzo śpieszyło.

KL szyndzielnia

Dolna stacja KL Szyndzielnia

Ogólnie jestem zadowolony, że wybraliśmy się w to miejsce. Może widoczność nie była najlepsza. No dobra, kogo ja chcę oszukać? W ogóle jej nie było! Ale to też ciekawe doświadczenie. Powietrze było takie przyjemne, a na szczycie panowała niesamowita cisza. No i można się było poczuć trochę, jak z zakazanym lesie, czego zdjęcia w stu procentach nie są w stanie oddać. Warto też udać się choćby na herbatę do schroniska, z którego rozpościera się przepiękny widok, którego ni było nam dane podziwiać. Może następnym razem!

Szyndzielnia Bielsko-Biała Szyndzielnia Bielsko-Biała Szyndzielnia Bielsko-Biała Szyndzielnia Bielsko-Biała Szyndzielnia Bielsko-Biała Szyndzielnia Bielsko-Biała Szyndzielnia Bielsko-Biała Szyndzielnia Bielsko-Biała Szyndzielnia Bielsko-Biała Szyndzielnia Bielsko-Biała